sobota, 26 lipca 2014

Work Hard, Play Hard, Shop Easy

Tytuł posta nawiązuje do szyldu na sklepie.

W takie dni jak te, kiedy mgła powoli zanika i słońce niewyraźne jeszcze mruga jednym okiem sponad chmur, biorę swój/nie mój rower i jadę. Kolejny, bo to już trzeci raz będzie, pojechałam na plażę Baker Beach. Patrząc na mapę SF mogłoby się wydawac, że jak jest otoczone wodami z trzech stron, to muszą tu byc plaże, ze złotymi piaskami, jak to w tej filmowej Kalifornii jest. U nas w San Francisco, są dwie plaże. Jedna jest rzut beretem od mojego domu, gdzie zazwyczaj wiatr zdmuchuje mnie z powrotem w stronę lądu i tylko latawcom pozwala robic piruety. Druga, to właśnie Baker Beach. Piasek, nie złoty, bo czarny, powstały z wybuchu wulkanu dawno temu, pod powierzchnią oceanu, parzył niemiłosiernie moje bose stopy, aż nie dotarłam w biegu do wydeptanej, mokrej części.

Na plaży było sporo nudystów, wystawiających swoje tyłki prosto w strnę złotego lica słońca. Byli to w większości starsi panowie, u których podpatrzyłam bardzo interesujący sposób zasłaniania sobie koniuszków tego i tamtego. Można też było podziwiac miłośc właścicieli do swoich psów. 15 zdjęc pyszczka psa, na tle Golden Gate Bridge, zrobił facet na przeciwko mnie. Pomyślałam, że będzie potem miał problem, które wybrac, a może zostawi wszystkie, no i że pies był bardzo cierpliwy.


niedziela, 20 lipca 2014

Bike Trip

Tę niedzielę mogę uznac za bardzo aktywną. Lubię takie dni, kiedy jestem tak zmęczona, gdy kubek gorącej kawy smakuje 100 razy lepiej niż zazwyczaj.

Grupa rowerzystów oraz firma, w której odbywam staż zorganizowała wycieczkę rowerową na drugą stronę zatoki do malowniczo położonej miejscowości Marine. Jedzie się nad wybrzeżem oraz pomiędzy wzgórzami.

Pogoda w SF nie dopisała, bo przez całą trasę w mieście i na samym moście towarzyszyła nam mgła i lekki deszczyk. Ale potem się rozpogodziło i było już z górki.

Cała trasa, którą pokonałam z domu do Marine, gdzie zakończyliśmy jazdę, wynosiła około 27 kilometrów. Było trochę pedałowania pod górę, ale głównie zjeżdżało się w dół. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, żeby liderzy grupy mogli opowiedzieć co nieco o zmianach w zagospodarowaniu przestrzeni w danym miejscu. Z powrotem wszyscy wróciliśmy promem, skąd był bardzo fajny widok na most, więzienie Alcatraz oraz centrum miasta.

Na pewno jeszcze nie raz wybiorę się na taka wycieczkę, bo co najbardziej mi się podobało,to że ktoś był odpowiedzialny za trasę i nie musiałam co chwile stawac, aby sprawdzic, czy na pewno dobrze jadę. Drugim plusem było poznanie bardzo fajnych ścieżek rowerowych, które czasami prowadziły przez wąskie, urokliwe miejsca.

Nie udało mi się zrobic zdjęc z roweru, ale już z promu tak.

Postój

sobota, 19 lipca 2014

7 up!

W ostatni poniedziałek wybraliśmy się na małą wycieczkę, na drugą stronę zatoki. Po przejechaniu przez Golden Gate Bridge, zaparkowaliśmy samochód i weszliśmy na ścieżkę, która miała nas zaprowadzic do laguny. Na samym parkingu i wokół niego było pełno ludzi, ponieważ stąd był bardzo dobry widok na miasto i most. Wyżej, już na trasie widok był jeszcze lepszy, ale nikt nie kwapił się tutaj wejśc. Prawie przez cały szlak byliśmy sami, nie licząc jednego kojota i pary innych wędrowców.

Nasza trasa wynosiła około 8 km w jedną stronę. Niestety moja karta pamięci nie chce się otworzyc i nie mogę wrzucić stamtąd żadnych zdjęc.

Pierwszy raz w życiu widziałam lagunę, czyli wodę oddzieloną od oceanu poprzez pas piasku z plaży. Piasek w tym miejscu był czarny, ponieważ powstał on po rozkruszeniu lawy po erupcji wulkanicznej w oceanie. Jedna z plaż nazywa się Black San Beach czyli Plaża z Czarnym Piaskiem, musimy tam pojechac następnym razem. Bardzo lubię małe plaże, poukrywane pomiędzy klifami.

Polecono mi film dokumentalny, którego pierwszy odcinek nakręcono w 1964 i kolejne co 7 lat. Film pokazuje 14 dzieci, wybranych do tego programu. Kamera śledzi ich co 7 lat i sprawdza co się u nich zmieniło i gdzie są w swoim życiu, czy spełniły się ich dziecięce marzenia. Wszystkich bohaterów poznajemy, kiedy mają 7 lat i potem, w kolejnym odcinku mają 14, 21, 28 itd. Obecnie mają 57 lat. Polecam gorąco, bo wciąga. Niestety nie wiem, czy gdzieś jest z tłumaczeniem na język polski.



sobota, 12 lipca 2014

Start&End

Dzisiaj znowu wybrałam się na Baker Beach. Już wyjeżdżając z domu mogłam zobaczyc, że z drugiej strony parku jest niebieskie niebo i świeci słońce. Na plaży, tak jak przypuszczałam było bardzo przyjemnie. W odróżnieniu od ostatniego razu, można było zobaczyc wzgórza po drugiej stronie oraz cały most.

Tylko jedna osoba odważyła się wejśc do lodowatej wody.

Lubię wybrzeża dużych wód. Bo to taki początek i zarazem koniec czegoś. Lubię sobie wyobrażac, co jest po drugiej stornie wody.


czwartek, 10 lipca 2014

Chinatown

Ile dużych miast, tyle Chinatown. Chyba widziałam w swoim życiu już za wiele, bo mam wrażenie, że nic nie może mnie już zachwycic. Pamiętam jak kilka lat temu byłam w tych samych miejscach po raz pierwszy. Pierwszy raz w życiu widziałam Chinatown, pierwszy raz w życiu próbowałam bubble tea i pierwszy raz w życiu widziałam tylu Chińczyków w jednym miejscu.

Gdzieś przeczytałam, że teraz w dobie internetu, podróży nic już nie może tak naprawdę zachwycic. Tylko taki "typowy moher", może w pełni pojąc jak piękne są niektóre miejsca i po prostu się nimi zachwycic.

Mój staż mam dosłownie rzut beretem (tym moherowym) od bramy do Chinatown. Jedna główna ulica i kilka pobocznych, tworzą jedną z najstarszych na świecie dzielnic tego typu. Jeszcze na początku XX wieku, Chinatwon miało dokładnie wyznaczone granice, poza które Chińczycy nie mogli wyjśc. Główna ulica, to tak naprawdę nie jest już żadnym miejscem, gdzie skupiają się mieszkańcy, a stała się ulicą ze sklepami z tanimi pamiątkami. Może komuś akurat zachce się kupic laczki, albo piżamę, to będzie to idealne miejsce. Tak naprawdę prawdziwe życie ulicy jest tam, gdzie turyści już nie zaglądają, może czują się niepewnie, tak jak ja, zaglądając w prywatne sfery mieszkańców dzielnicy. Na jednym z placów, mieszkańcy gromadzą się i grają w przeróżne chińskie gry.

Poukrywani pod wielkimi kapeluszami.

Zrobiłam kilka zdjęc, których pewnie takich samych miliony zostało już zrobionych. Cóż.


poniedziałek, 7 lipca 2014

Baker Beach and Japantown

4 lipca pojechaliśmy na Baker Beach. Plaża ta jest osłonięta przez kamienie i wydmy, dlatego na dole jest bardzo przyjemnie i ciepło, nawet w mglisty dzień. Golden Gate Bridge musi się pięknie prezentowac stąd. Jak widac, w tym dniu, był w połowie zakryty mgłą. Utworzyła się bardzo wyraźna linia mgły, którą widac na wzgórzach.

W inny dzień pojechałam do Japantown, jedynego takiego miejsca na świecie. Zazwyczaj, w większych miastach są chińskie dzielnice, ale nigdzie nie ma japońskiej. W SF utworzone zostało swego rodzaju centrum japońskie, któremu sąsiaduje kilka ulic w japońskim klimacie. Samo centrum to głownie wielkie centrum handlowe z restauracjami. Można zjeśc np. sushi z łódeczek, pływających dookoła stołu (co zrobiłam kilka lat temu), albo można zrobic zakupy w jednym z kolorowych sklepów.

Ja wypatrzyłam papieża oraz bardzo fajne wieszaki na pierścionki.


wtorek, 1 lipca 2014

SF Pride Parade

29 lipca w San Francisco była parada równości. Cała główna ulica i plac zapełniły się w kolorach tęczy, symbolu homoseksualistów. Impreza była ogromna, może zdjęcia tego nie pokazują, ale był bardzo duży ścisk. Musiałam uważac, czy aby przypadkiem, żaden pan bez majtek nie ociera się o mnie.

Niektórzy byli poprzebierani w takie stroje, jakich nawet nie mogłabym sobie przedtem wyobrazic. Większośc dziewczyn miała ubrane kolorowe spódniczki baletnicy, bez majtek pod spodem. Na różnych krańcach ulic były porozstawiane sceny, gdzie odbywały się koncerty, a mały tłum ludzi wariował pod spodem.

Czy impreza mi się podobała? Nie bardzo. Może jeśli byłabym lesbijką, albo miała znajomych homoseksualistów, z którymi przebrałabym się i popijała tam piwo. Ale samo przejście przez wszystko było bardzo męczące. Ludzie głównie stali w kolejkach po jedzenie albo po piwo albo po prezerwatywy.

Ogólnie dużo gołych penisów i tyłków. W sumie to nie wiem, dlaczego parada równości kojarzy się jednocześnie z nagością albo perwersyjnym strojem. Czy tak właśnie geje i lesbijki chcą aby tak ich odbierano? A może to wszystko było po prostu dla jaj (w przenośni)? Dlaczego by się nie przebrac w jakieś lateksowe gacie i narysowac sobie gwiazdki na sutkach, w każdy inny dzień to nie bardzo tak wypada.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...