niedziela, 29 marca 2015

Moje Niespełnione Marzenia

Nie ma nic gorszego niż niespełnione marzenia. Czasami poprzeczka może być za wysoko i nic, nawet największe starania nie pomogą jej przeskoczyć. Co czuć wtedy? Bezsilność, złość, niesprawiedliwość, zazdrość. Ja nauczyłam się też jednej ważnej rzeczy, że "marzenia w końcu się spełniają, ale nie tak i nie wtedy kiedy tego pragniemy".

sobota, 28 marca 2015

Łatwe Życie w Ameryce

Życie w wielkim mieście potrafi być uciążliwe, zwłaszcza dla takiego osobnika jak ja, który większość czasu spędził na wsi w otoczeniu pól, łąk i lasów. A na słowa "jedziemy po zakupy" zmieniało się ubrania, na te bardziej wyjściowe, żeby w mieście jakoś wyglądać.

Jadąc do pracy na rowerze, w końcu zatrzymałam się, żeby zrobić zdjęcie tym pięknym budynkom, w bardzo mglisty poranek.

poniedziałek, 23 marca 2015

Zwykła Niedziela

W tym roku ominęła mnie zima, ale nie choroba. Na szczęście wracam już do sił i nic nie zapowiada powrotu bolących zatok i zatkanego nosa. Byc może mój organizm dostał szoku, bo spodziewał się temperatur poniżej 0, a dostał tylko około +15. A może tylko dostosowuję się do dzieci w szkole, które chore są na okrągło i nie dbają za bardzo o nie psikanie prosto w moją twarz.

W ramach mojego klubu naukowego, który prowadzę w szkole podstawowej dla drugo i trzecio klasistów wybrałam sie do ogrodu botanicznego (w którym i tak jestem przynajmniej raz w tygodniu). Dzieci przygotowywały na zajęciach maści z dodatkiem kwiatów i olejku z eukaliptusa. Dzień wcześniej nazbierałam płatków w ogrodzie. Wzięłam tylko takie, które już opadły na ziemię i udało mi się znaleźć płatki magnolii, rododendronu i zerwałam kilka stokrotek.

W drodze z pracy na metro. Na przeciwko znak kina Castro, gdybym poszła dalej w dół, to mijałabym mnóstwo kawiarni, restauracji i sklepów rowerowych.

niedziela, 15 marca 2015

Wycieczka w Okolice San Francisco

Od kiedy nie muszę uczyć się na moje egzaminy, spędzam więcej czasu na dworze. W niedziele lubię wybrać się na krótką wycieczkę w mieście albo poza, bo tyle jest tu do zobaczenie jeszcze! Chociaż mieszkam już w San Francisco rok, to mam wrażenie, że nie zobaczyłam nawet połowy tego co można. Muszę się też wybrać w końcu na wsypę Alkatraz, żeby zobaczyć słynne więzienie.

Dzisiaj wybraliśmy się do Miur Woods, które znajduje się na północ od miasta. Już od jakiegoś czasu chciałam tam pojechać, bo podobały mi się opisy tego miejsca. To taki najbliższy od miasta las z sekwojami, czyli drzewami, które mogą osiągnąć około 121 metrów wysokości i mają charakterystyczne czerwone drewno. Z racji, że jest to NAJBLIŻSZY las od miasta i była to niedziela, masa ludzi zdecydowała się tam wybrać. W weekendy staram się unikać dzieci (z uwagi na stały kontakt z nimi podczas dnia), ale w lesie było czasami więcej dzieci niż drzew. Dodatkowo całe autokary turystów i dokładnie wyznaczone ścieżki, gdzie nie można się nawet zgubić. Za wstęp zapłaciliśmy po 7 dolarów od osoby i stwierdziliśmy, że chociaż wsparliśmy ochronę tych drzew, bo sam las w ogóle nam się nie spodobał. Pod koniec naszej trasy, myślałam już tylko o tym , że by uciec od tych wszechobecnych ludzi jak najszybciej.

O wiele lepsze trasy i w dodatku puste, dzikie i darmowe można znaleźć wokół domu J., gdzie mieszka jego mama. Czego J. nie zapomniał mi wypomnieć, gdy wracaliśmy do domu.

Po drodze wstąpiliśmy do piekarni rosyjskiej, gdzie pieką najlepszy chleb w Kalifornii. Taki chleb jadłam tylko w Polsce. W piekarni spotkałam moją znajomą Ulę, która mieszka już tutaj od 10 lat, a jej dzieci chodzą do tej samej szkoły, gdzie ja pracuję. Był tam tez jej tata, który przyjechał w odwiedzinach. Miałam więc szczęście porozmawiać chwilkę po polsku:)

Wstawiam zdjęcia i zmykam zrobić sobie sznytkę z miodem:)


wtorek, 10 marca 2015

Spacer Po Ulicach San Francisco

Do centrum San Francisco nie jeżdżę bardzo często, chociaż jest to jedna z najpopularniejszych części miasta. Powód jest jest jeden - jest zbyt daleko i zazwyczaj mam ochotę wybrać się gdzieś niedaleko domu, gdzie jest spokojniej i widać ocean z każdego miejsca.

Centrum jest oddzielone od mojej części wzgórzami, dlatego pogoda po drugiej stronie jest zawsze piękna, a mgła nie dociera tak często. Teraz kiedy to piszę, za moim oknem widzę zamglony ogródek, temperatura nie jest zbyt przyjemna, ale gdybym pojechała kawałek na zachód, żałowałabym, że nie mam na sobie krótkich spodenek.


sobota, 7 marca 2015

Piękny Zachód Nad Zatoką

Pierwszy raz w tym roku założyłam krótkie spodenki - na początku marca! Piękną pogodę mamy w San Francisco, chociaż noce bywają chłodne. Cieszę się tym bardziej, ponieważ w każdą środę oprowadzam grupę 20 dzieci po ogrodzie botanicznym. To mój już drugie wolontariat tam i baaardzo to lubię, bo nie ma nic przyjemniejszego na rozpoczęcie dnia. Tym razem jednak opowiadam o sekwojach, czyli jednych z najpotężniejszych drzew, których kolor drewna jest czerwony i występują tylko w Kalifornii.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...